głównaaktualnoœciprzeglšd prasyżyciorysgaleriavideokontaktlinki
29.01.2010: Bezdomni otrzymają pomoc i opiekę

a_dziennik.jpg Schronisko dla bezdomnych przy ul. Wólczańskiej 27 w Łodzi, zostało skontrolowane przez inspektorów z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich i łódzkiego MOPS.

To efekt naszego artykułu, w którym opisywaliśmy dramatyczne losy podopiecznych Stowarzyszenia Ludzi Bezdomnych. Inspekcje potwierdziły wyniki naszego śledztwa - bezdomni żyją w nieludzkich warunkach i są oszukiwani przez dyrekcję placówki.

- Warunki mieszkalne ludzi przebywających w schronisku są skandaliczne. Nie spodziewaliśmy się, że zastaniemy taki widok. Na dodatek kazano im za to jeszcze płacić - mówi zszokowany Tomasz Gellerd, inspektor z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Podobnego zdania jest Piotr Zygmanowski, kierownik MOPS Łódź Polesie, który zapowiada pomoc bezdomnym.

- Wszyscy mieszkańcy tego schroniska otrzymają od nas wsparcie finansowe. Poszukamy dla nich miejsca w innych schroniskach - przekonuje Piotr Zygmanowski.

Problemem bezdomnych z ul. Wólczańskiej zainteresowali się także pracownicy wydziału spraw społecznych Urzędu Miasta Łodzi. Zapowiadają kontrolę statutu Stowarzyszenia Ludzi Bezdomnych i sposobów jego przestrzegania.

- Jako miasto skierowaliśmy sprawę do rzecznika osób bezdomnych, który w naszym imieniu będzie domagał się pisemnych wyjaśnień od dyrekcji schroniska na Wólczańskiej - mówiła wczoraj Marzena Korosteńska, rzeczniczka UMŁ.

Urzędnicy deklarują pomoc bezdomnym, proponując im zakwaterowanie w schroniskach prowadzonych przez miasto. Przypominają o ,,Autobusie dla bezdomnych", który każdej nocy dostarcza potrzebującym lekarstwa i ciepłe posiłki.

Sprawą mieszkańców schroniska strachu zainteresowała się także posłanka SdPl Zdzisława Janowska. - Chcę pomóc w dostarczaniu jedzenia i ciepłych ubrań. Znajdę też sponsorów, którzy pomogą bezdomnym opłacać rachunki i przetrwać zimę. Znam podobne schroniska i wiem, że od lat żerują na ludzkiej krzywdzie - mówi Zdzisława Janowska.

Tymczasem w świetle prawa Stowarzyszenie Ludzi Bezdomnych może dalej prowadzić schronisko. Inspektorzy nie mogą ukarać dyrekcji placówki, bo schronisko ma charakter niepubliczny.
- Możemy tylko skontrolować i potwierdzić, że tam się źle dzieje. Ale placówka jest prywatna i walczyć o swoje dobro mogą tylko zamieszkujący w niej bezdomni - inspektor Tomasz Gellerd rozkłada ręce.

Przy wsparciu miasta, rzecznika praw obywatelskich i MPOS, bezdomni z Wólczańskiej chcą w przyszłym tygodniu złożyć do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa. Teraz mieszkańcy schroniska strachu przestali się bać i wiedzą, że ich apele o pomoc zostały wysłuchane.
- Nie spodziewaliśmy się, że tyle instytucji i ludzi dobrej woli nas wysłucha. Teraz wiemy, że nie jesteśmy sami i będziemy walczyć - mówią podopieczni schroniska. Dzięki interwencjom urzędników w placówce jest już prąd, więc mieszkańcy mają szansę ogrzać się przy elektrycznym piecyku, który sobie zorganizowali. Jednak do tej pory nie mają ciepłej wody, gazu i jedzenia. Dziura w dachu i pozdejmowane kaloryfery przypominają im ciągle o dramacie, jaki przeżyli w ostatnich miesiącach. Dyrekcja Stowarzyszenia Ludzi Bezdomnych od poniedziałku nie odbiera telefonów.